Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastelowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastelowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2015

w szampańskim nastroju




To już ostatni dzień tego roku. Ostatnie godziny. Więc przyszedł też czas na ostatni post. 
Kilka ciepłych słów. Życzących najlepszego. ...i standardowo spełnienia marzeń. 
Bo przecież to one kreują naszą codzienność, nakreślają cele. 
Kochani, nie będę oryginalna i jak zawsze życzę Wam, aby nadchodzący rok 
był lepszy od obecnego. ;)

Happy New Year !!





Szampańskiej zabawy sylwestrowej Kochani ! :)


Basia








poniedziałek, 9 marca 2015

Pastelowe kadry salonowe i pudełka na drobiazgi (diy)



HELLO ! :)

Pamiętacie jak prezentował się mój salonowy kącik przykanapowy w zimowe, 
późne popołudnie? (klik) Dzisiaj już w zdecydowanie bardziej odświeżonej odsłonie. Wiosennej i pastelowej. Lekkiej i zielonej od ciętych kwiatów. Pachnącej optymizmem, nadchodzącym wraz z pierwszym, bardziej wścibskim, marcowym słońcem. Zaglądającym głębiej, nie akceptującym wymęczonych poduszek z rogaczami i grubo plecionych pledów. 
Łaknę kolorów. Napawają mnie optymizmem. Nie dopuszczają wiosennego zmęczenia. Energetyzują codzienność...






Przy okazji zmajstrowałam sobie boxy na pierdołki, z pudełek po gratisach dla dziecków, będących konsekwencją wypełnienia na porodówce kilku kuponów z niebieskiego pudełka. 
A że solidne - zachomikowałam i mam. 
Do tego trochę ozdobnego papieru pakowego, albo okleiny samoprzylepnej, kilka dodatkowych akcesoriów. ...klej, sznurek, wyobraźnia... 





Lubię takie niewymagające specjalnych zdolności, dekoracyjne i praktyczne jednocześnie dupsidła. Co to stoją i łapią kurz, ale cieszą oko, i oprócz dodatkowego miejsca do przechowywania drobiazgów, dają satysfakcję z 'wykonania własnego'. :)





Nie mdli Was jeszcze od tych pasteli? :)
Mam nadzieję że jesteście odporni, bo okres Wielkanocy dopiero przed nami, 
a ja jeszcze nie skończyłam. :D

Pozdrowienia ! ...kolorowe, marcowe i bardzo pozytywne.

Basia




piątek, 6 marca 2015

Wiosenne tekstylia



Witajcie!

Zawsze gdy na kalendarzu jest marzec, koty szaleją, a dzień kobiet zbliża się wielkimi krokami, czuję już wyraźnie nadchodzącą wiosnę. Zaczynam szaleć, no bo jeśli koty mogą, 
to dlaczego ja nie mogę. :) Czuję że mogłabym zmieniać, przestawiać, 
malować i handmade-ować na wszystkich frontach. Remontować, urządzać, albo przynajmniej przeprowadzać generalne, wiosenne porządki. 

Póki co wyszperałam z szafy moje wiosenne podusie i poszewki, i stwierdziłam,
 że tak wdzięczy pastelowy zestaw, zasługuje na swoją własną wiosenną sesję. :) 






... i nawet jeśli za wieloma oknami panuje jeszcze Pani zima, 
to ja już w serduchu mam wiosnę. Wybudziłam się z zimowego 'uśpienia' i czuję, 
że wraz z pierwszym wiosennym wiaterkiem nadeszła ta fajna, pozytywna energia. :)


POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE !





środa, 30 kwietnia 2014

W Tchibo?? Przecież Tchibo to kawa! :)


Po ujawnieniu, że moje cottony nie są oryginalnymi Cotton Ball Lights, pojawiło się kilka pytań, gdzie je kupiłam. 
A więc, są dostępne w najnowszej kampanii Tchibo, a ja swoje upolowałam w ich sklepie firmowym. Minusem jest to, że są dostępne tylko w jednej wersji kolorystycznej, łączone po 10 kul, no i cena nie odbiega od ceny oryginalnych, więc wyboru praktycznie nie ma. Ale sami przyznacie, że takim połączeniem kolorów dużo nadrabiają. :)




Nie jest to post sponsorowany, a szkoda :), bo ta kampania wyjątkowo przypadła mi do gustu. (Z resztą staż bloga mówi sam za siebie, więc niepotrzebnie się tłumaczę :P ) 
A co Wy powiecie, na takie proste formy i pastele w wydaniu tej kawowej marki? 

TUTAJ możecie zobaczyć, jak ich świecące kule wyglądają u mnie, a poniżej wrzucam Wam kilka innych rzeczy z tej kolekcji, które gdzieś tam zwiodły moje oko. Najbardziej porwało mnie biurko z funkcją (idealne!) i lakierowana konewka. Jest cudna. Wiem co mówię, bo trzymałam ją w łapkach :) 




Nie wiem jak jest z jakością mebli tej marki, bo nigdy nie przerabiałam tematu, ale takie biureczko widziałabym u siebie. Macie z nimi jakieś doświadczenia? (poza kawunią oczywiście :) 
A dla tych, co mają ochotę na więcej - KLIK !


Słonecznej majówki Wam życzę!

Basia.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Wącham bez i lecę w kulki



Nie potrafiłam się dziś ograniczyć ze zdjęciami, więc postaram się nie przesadzić z treścią. :) 
Weekend minął mi bardzo bezpłciowo. Nie zrobiłam nic, z zaplanowanych wcześniej rzeczy. 
Zioła już mocno niecierpliwią się czekając na wysianie, lampa tupie nóżką kiedy wreszcie skończę szyć abażur, kilka innych spraw czeka na dopięcie ostatniego guzika, a kilka, na pierwszy ruch. Jakoś nie mogę się ogarnąć. 
Za to wyskoczyłam na chwilkę, załatwić niecierpiącą zwłoki reklamację w jednej z sieci telekomunikacyjnych, i wróciłam z gałązką bzu i świecącymi kulkami. 
Zerwany z osiedlowego drzewka bez, zajął dumnie miejsce w klatce, która jednak nie przeszkadza mu w rozsiewaniu obłędnego zapachu w moim salonie. A kulki?   




Świecące kłębki od dawna chodziły mi po głowie. I jak już pewnie wyjadacze zauważyli, nie są to oryginalne cottony, jednak gdy je zobaczyłam, idealnie wtopione w aranżację wystawy sklepowej, jakiś impuls wręcz kazał mi je zabrać do domu. Znacie to uczucie? :) 

To pewnie przez te kolory - delikatne, pastelowe, moje... Zaświecone lub nie, misternie upięte, lub rozrzucone w nieładzie... Z resztą co się będę rozpisywać, robią klimat tym swoim ciepłym światełkiem, i tyle! :)



Teraz leżę sobie odurzona zapachem bzu, zauroczona nastrojowym światłem i lecę w kulki,
bo zamiast przynajmniej starać się, by stwarzać pozory 'nadrabiającej zaległości', wpadłam w ramiona błogiego lenistwa... Ciekawe co na te ramiona mój mąż. :P 




Pozdrowienia! 
Basia