Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ikea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ikea. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Christmas lights - DiY


Cześć moi Drodzy! 

Wspominałam Wam ostatnio, że w tym roku na Święta, mój dom dekoruję światłem.
Taki jest plan. Bo światło jest piękne i jakże pożądane zimową porą. :) 
Dodaje wnętrzom ciepła, miękkości i przytulności.

Z resztą nie znam nikogo, kto nie lubi spędzić wieczoru z lampką przy lampce. 
No chyba że tych, co zamiast lampki wolą kufelek. :P
Yyyy... do sedna. 

Dzisiaj 'dekorowania światłem' część pierwsza.

Świąteczna girlanda świetlna

Potrzebne będą:
- papierowe kubeczki
- lampki led
- baterie (jeśli nasze lampki ich wymagają)
-nożyczki


Ja wszystkie swoje półprodukty kupiłam w Ikei. 
Koszt wykonania 14 zł + baterie.

Ale oczywiście można taką girlandę wykonać z papilotek do muffinek lub lampeczek kolorowych. Dostępność podobnych produktów jest duża, a ceny przystępne. :) 




W denkach kubeczków robimy niewielkie otwory, tylko takie, by przeszły przez nie 
nasze małe żaróweczki. Następnie przeciskamy je przez otwory. 
Jeśli trzeba, można podkleić je od środka taśmą klejącą, ale moje trzymają się same.
 Jeśli macie więcej żarówek niż kubeczków, można wkładać po dwie na kubek. 

Proste, prawda? :) 

A potem już tylko wieszamy po domu. W pionie, w poziomie, jak komu pasuje. :)

U mnie prezentują  się tak:





Zachęcam Was do robienia własnoręcznych ozdób świątecznych. 
Dają sporo frajdy, nie tylko dzieciom,
i są fajną odskocznią od przedświątecznej bieganiny. :)

Buziaki!
B.



zBLOGowani.pl

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Z lekkością baleriny, czyli Ikea spersonalizowana



Jak ostatnio dorwałam się do pędzla i puszki białej, matowej farby, tak nie można mnie oderwać. Przemalowuję wszystko, co gromadziłam przez całą zimę z zamysłem przeróbki. Tylko jak wiadomo, przy dzieciach malowanko w domu odpada, więc jak tylko aura zaczęła sprzyjać pracom na powietrzu, otworzyłam swój balkonowy warsztat. :)
Poznajecie te lusterka?



Ikeowski klasyk za kilka złotych. Z racji tego, że w moim poprzednim mieszkaniu rządziło wenge, mam takich kilka w swoich zasobach. A że teraz idę w stronę światła, znaczy się ma być jasno, biało i przytulnie - wszystko co ciemne jest BE. :) Tak więc sukcesywnie wypieram wenge ze swoich wnętrz. Tym oto sposobem lusterka trafiły pod pędzel.
Przemalowałam, przykleiłam baleriny wycięte ze sklejki, (które kupiłam jeszcze przed świętami z wizją ozdób choinkowych) i powiesiłam w mniejszym przedpokoju. Tak Kochani - mam dwa, można się gonić. :)




Pierwotnie zamysł był taki, że baleriny miały być czarne, a samo lusterko miał zastąpić papier w pięciolinie zapisane nutami. Jednak w trakcie prac przekonał mnie ich surowy wygląd i polubiłam te przypalone od wycinania brzegi. I wcale nie żałuję, że nie zakleiłam lusterek. Obrazki odbijając światło dostały głębi, a moje baleriny trójwymiarowości. :)



Ofociłam z każdej strony :)


...a na zdjęciu powyżej, możecie podejrzeć mój ponad 5-cio metrowy przedpokój, 
ale tak długiemu pomieszczeniu wypada poświęcić zupełnie nowy rozdział. :) 



Zapytacie, po co robiłam sobie tyle pracy z tym malowaniem. Nie mogłam kupić białych? ...przecież kosztują grosze. Ano mogłam, ale co z moimi? ...przecież nie wyrzucę. 
A farba była, chęci też, żal było nie wykorzystać. :D

Buziole,
Basia