Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 listopada 2015

...bo jesienią jest bardziej nostalgicznie




Gdy wiatr przestaje orzeźwiać, a zaczyna zrywać kapelusze z głów, deszcz nie nawadnia 
a chłodzi, a słońce to 'towar' deficytowy, to oznacza tylko jedno - jesień w pełni. 
Rzadziej wtedy wystawiam nos z domu. Po cofnięciu wskazówek zegara jakoś tak sennie się zrobiło, leniwie. Wieczory sprzyjają nadrabianiu książkowych zaległości, i w domu częściej parzy się herbatę. Tylko po co? Przecież i tak częściej niż zwykle wlepiam wzrok 
w zadrukowane karty książki, uciekając myślami zupełnie gdzieś indziej, a moim ulubionym przedmiotem jest korkociąg. 
Mimo to lubię jesień za kolory. Za oszronione poranki i całkiem przyjemne południa. 
Za szeleszczące chodniki, i za długie wieczory z książką (przeczytaną bądź nie). 
Za kuchnię bardziej kolorowa i aromatyczną, bo rozgrzewa, i za garderobę grubiej plecioną, która w cudownie naturalny sposób ukrywa kobiece kompleksy. 




I w domu jakoś tak chętniej wyzbywam się kolorów, na rzecz wszechogarniającego vintage. Pastele wyparłam kolorami ziemi, a energetyczne letnie dekoracje zamieniam na dary jesieni, zdjęcia w sepii i grubo plecione koce. I mierzę się się z przemyśleniami ... 
...bo jesienią jest tak jakoś bardziej nostalgicznie.

A Wy za co lubicie jesień? 

B.


wtorek, 4 listopada 2014

Nie zamiatam liści pod dywan.


Witam Was Kochani po dłuuuugiej przerwie!

Ostatni czas był dla mnie bogaty w stres, trudne decyzje, rozczarowania, całą masę obowiązków i codzienne szaleństwo, okraszone jesiennymi przeziębieniami. 
Jak myślicie, co gorsze? zajadanie tego czekoladą, czy zapijanie winem? 
Ja wiem tyle, że ani jedno, ani drugie nie pomaga. 

Nie myślcie, że w tym całym chaosie zapomniałam o Was i o blogu. Przez ten czas zgromadziłam troszkę dokumentacji fotograficznej, by podzielić się z Wami kilkoma poczynaniami, zwłaszcza tymi z moich wnętrz. Niestety zawsze gdy obiecałam sobie zasiąść wieczorem do kompa, zasypiałam w locie na poduszkę, lub marnowałam czas wlepiając tępe spojrzenie w sufit i szukając sposobu na uleczenie świata. 

Na szczęście, w porę dostałam w twarz na opamiętanie i powoli wracam na właściwy tor.
 I pewnie już w tym roku nie będę rzeźbić w dyni, za to zamierzam zrobić radykalne jesienne porządki w domu i w życiu, by nowy rok zacząć z czystą kartą i otwartym umysłem.




Do poczytania wkrótce!

WRÓCIŁAM! :)

Basia