środa, 12 listopada 2014

Stare nie znaczy gorsze

Jak Wam minął weekend moi Drodzy?  
U mnie dużo się działo, i bynajmniej nie biegałam po stolicy z zamiarem spalenia tęczy. :) 




Raczej mam na myśli zmiany w salonie. 
Wreszcie wymieniłam część mebli na pożądaną biel, a drugą część - czekają metamorfozy,
 nad którymi intensywnie pracowałam za drzwiami mężowego garażu. 
Szlifowanko, malowanko... Wróciłam zmęczona, mocno zakurzona i szczęśliwa. 
Bo nic mnie tak nie cieszy, jak tego typu prace i ich namacalne efekty. :) 

No co ja za to mogę, że taki zboczeniec meblowy jestem? 
Że wolę 'odkurzyć' stare, niż kupić pachnące nowe. 
Że chce mi się przy tym dłubać, inwestować czas i energię, by potem 
cieszyć oko niepowtarzalnym egzemplarzem. 
By w swoim otoczeniu łączyć stare i nowe, i uczyć się odnajdywać idealny balans. 
By czerpać z jakości tych pierwszych i adaptować je na potrzeby współczesnych trendów. 
Nie do przesady oczywiście, bo na antyki mnie nie stać, a u szweda bywam częściej 
niż ustawa przewiduje. 
Ale tak dla smaczku, dla personalizacji wnętrza...





Może te kilka migawek z moich weekendowych poczynań 
przysporzy mi paru kibiców wśród Was, lub chociaż sporadycznych trzymaczy kciuków :)
żeby praca sprawnie szła i żebym mogła Wam pokazać więcej takich obrazków 
i szerszych kadrów:  




Buziole!

Basia

33 komentarze:

  1. hmm, jestem ciekawa, co to za rama? a biorąc pod uwagę, że jesteś zorientowana w temacie, zapytam jakich farb używasz do drewna? farb, wosków, lakierów? ja jestem kompletnie zielona a chcę odnowić kilka drewnianych przedmiotów do domu i nie wiem czym się posłużyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można powiedzieć że ja też dopiero raczkuję. Po raz pierwszy eksperymentowałam z farbą i woskiem Annie Sloan. (fot.pierwsza) nie wymagają podkładów, szlifowania, nie śmierdzą. Do pracy w domu są super. Przyznam trochę łaciny leciało, ale to wina niedoświadczenia. Za to efekt końcowy rewelacyjny.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Jakiś czas temu przerabiałam starą szafkę świerkową na biel... Znam to uczucie, kiedy się szlifuje, maluje i... ...kiedy efekt jest zadawalający!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. satysfakcja o niebo większa, niż po zakupie nowego mebelka :)
      Pzdr!

      Usuń
  3. Czekam na więcej!!! I trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja ci kochana kibicuję jak naszej reprezentacji ;))
    Czekam z niecierpliwością na więcej kadrów!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :) to sukcesy gwarantowane :P
      Buźka!

      Usuń
  5. No kciuki oczywiście trzymam, bo nic tak nie zagrzewa do działania jak kibice. Mi też by się przydało zabrać do roboty bo tyle projektów czeka, że aż głowa boli. Ale czasu póki co jak na lekarstwo. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam ten ból, ale postawiłam na swoim, dzieci w weekendy nadrabiają czas z tatusiem, a ja do roboty. Za dużo już mi się rzeczy nawarstwiło, czas na realizację :)
      Trzymam kciuki za Ciebie!

      Usuń
  6. I ja Basiu lubię dłubać...niestety mogę to robić tylko w domu na wsi, bo w piwnicy blokowej nie sposób ;-). Udanego dnia dla Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja mam do dyspozycji jedynie garaż męża i tylko czekam, aż mnie pogoni razem ze wszystkimi moimi zabawkami :P
      :*

      Usuń
  7. Oj jak się cieszę, że wróciłaś Basiu :-)Trzymam kciuki mocno! Jak ja lubię takie kombinacje meblowe, Myślę, że starocie to zdecydowanie fajniejszy wybór niż zakup nowego mebla :-))) Już nie mogę się doczekać prezentacji w całej okazałości:-)))
    buziaki :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu! Sama jestem ciekawa jak to wszystko wyjdzie :)
      Pozdrowionka!

      Usuń
  8. Też bardzo lubię stare meble i ta satysfakcja kiedy można w nie tknąć cząstkę siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to zdecydowanie większa frajda niż 'przyjście na gotowe' :)

      Usuń
  9. Samo majsterkowanie sprawia niezłą frajdę, a co dopiero jego rezultaty ;)) Pierwszy stolik, to już chyba ikona art deco, wspaniały mebelek, zawsze mi się podobał :D
    Buziaki kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. true! :) jest poniszczony, ale też kupiłam go za grosze. Trochę mi szkoda, bo oryginały wyglądają pięknie, ale chyba go przemaluję.
      Pozdrawiam Małgosiu!

      Usuń
  10. Jedno ze zdjęć przypomniało mi , że podobny mebel stoi na strychu mojej babci i czeka na lepsze czasy ;)
    Czekam na szersze kadry, zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne jest odnajdywać takie perełki w najbardziej zapomnianych zakamarkach. Przeraża mnie tylko, że z biegiem czasu już coraz trudniej o takie łupy, a nasze dzieci będą dziedziczyć po nas jedynie zdezelowane 'papierowe' meble z ikeły. :)

      Usuń
  11. Ciekawa jestem co to za stoliczek... Już się nie mogę doczekać zdjęć z metamorfozy poszczególnych rzeczy no i oczywiście salonu w całej okazałości. Super, że mimo zabiegania i małych brzdąców masz czas na swoje pasje :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam. :) albo inaczej - mam stanowczo za mało. Wszystko co robię, robię kosztem czegoś innego. Dzieci pozostawione samopas, mieszkanie zapuszczone, a matka w garażu dłubie :P
      Buziaki! :)

      Usuń
  12. Basiu :) trzymam kciuki za stoliczek na pewno wyjdzie śliczny (tak jak kredens) jak będzie gotowy wpadnę zobaczyć Twoje dzieło:) Ps. super blog - sąsiadka zza ściany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! :) ...a stoliczkiem na pewno się pochwalę :)
      Buziaki!

      Usuń
  13. Ja też kocham takie stare meble z duszą, którym można podarować drugie życie... Trzymam kciuki z całych sił!:)) Uściski wielkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Miło wiedzieć że kibicujecie :P
      Buziaki!

      Usuń
  14. Potrafisz dać przedmiotom drugie życie, a zyskują również duszę- pięknie tu u Ciebie. Muszę częściej zaglądać :)
    Pozdrawiam serdecznie
    http://niekoniecznie-perfekcyjnej-dolcevita.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam! Będzie mi bardzo miło :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  15. Muszę kiedyś tej annie s. spróbować, chociaż ceny są odstręczające..

    OdpowiedzUsuń